Lopapeysa.

niedziela, 4 maja 2014
data:post.title
Wszystko zaczęło się od bloga Ewy . Myślę , że nasz mały dziewiarski światek zna jej bloga i wie jak Ewa mocno zafascynowana jest Islandią. Islandia zawsze pozostawała moim niezrealizowanym marzeniem, tym bardziej z wielką przyjemnością śledziłam poczynania Ewy. Pozostawało właściwie tylko kwestią czasu, kiedy sama będę miała na plecach swojego własnego Lopika.  Nie mogę pojechać do Islandii, więc Islandia przyszła do mnie:)
Po wielkich pertraktacjach i z ciężkim bólem wybrałam swój zestaw.



Wełna Alafosslopi w kolorach:
8095 beżowa kolor bazowy
7944 ecru
8058 zielony
7829 ciemny brąz
Druty nr 4,5 i 6 .
Całość produkcji wspominam bardzo miło , na pewno dużą zaletą jest pomoc Ewy, która cierpliwie odpowiadała na zadawane pytania. Już na samym początku, jeszcze zanim wybrałyśmy paletę kolorystyczną , przekopywałam internet w poszukiwaniu odpowiedniego wzoru. Wzór musiał być nie trudny, ponieważ pierwszy raz robiłam sweterek z wrabianym wzorem , co się później okazało banalnie proste,  po raz pierwszy robiłam od dołu , po raz pierwszy szyłam kitchenerem , nie mówiąc już o tak skomplikowanej czynności jak rozcięcie sweterka. Jednym słowem nauczyłam się bardzo dużo przy tym jednym sweterku , a poziom trudności oceniam w skali 1-5 na trójeczkę. Wybrałam bardzo popularny Icelandic zip cardigan , chociaż mój wzór różni się minimalnie od pierwowzoru, w tym momencie wielkie dzięki dla Ewy, która przesłała mi schemat mego wymarzonego sweterka. Zanim przejdę do prezentacji , słów kilka o samym rozcięciu. 

Zanim rozetniemy sweterek trzeba najpierw sweterek namoczyć, dokładnie wysuszyć , u mnie trwało to trzy dni i dokładnie zabezpieczyć brzegi, można to zrobić na maszynie , ręcznie igłą i nitką, lub tak jak ja , korzystając ze wskazówek Doroty, zabezpieczyć to szydełkiem. Znalazłam nawet bardzo podobną włóczkę - dropsowego delighta. Nie wiem czy widać na zdjęciu szydełkowy łańcuszek, na blogu Doroty jest to bardzo dobrze pokazane. Bałam się czy to wystarczy , więc przeszyłam jeszcze na lewej stronie wzdłuż prawych oczek igłą i dropsowym delightem . Po tych zabiegach ,wciąż z duszą na sercu zabrałam się do cięcia. Cięcie przebiegło pomyślnie , żadne oczko nie puściło, na pewno jest to również zasługą samej włóczki, która ma włosek. Później zostało już tylko przyszycie zamka.  

Dziś , przy okazji prezentacji sweterka, chciałabym zabrać Was w moje jedno z ulubionych miejsc na Suwalszczyźnie. Zabieram Was do najpiękniejszej krainy na świecie, do Suwalskiego Parku Krajobrazowego, miejsce nazywa się "Głazowisko Rutka" . Oto mój Lopapeysa , miłego oglądania,  zdjęć będzie dużo:) 

   




 Wiało wtedy jak nie wiem co, mogłam przy okazji sprawdzić wiatroszczelność sweterka i potwierdzam jego skuteczność, było wtedy około 7 stopni, pod sweterkiem miałam krótki rękawek, odczucie zimna - żadne.







Mój nieudolny kitchener
Na samym końcu kwestia "gryzienia" , Włóczka jest z tych bardzo naturalnych, pojedynczo skręconych z widocznym włoskiem, bardzo rustykalna. Sama jako wielki , bardzo wielki wrażliwiec zastanawiałam się nad sensem posiadania sweterka z takiej włóczki, bo jest to włóczka intensywnie masująca - dziękuję Ewa za znalezienie odpowiedniego słowa:-) Efekt masowania uległ znacznemu zmniejszeniu po kąpieli w odżywce do włosów, obecnie po kilkudniowym , intensywnym użytkowaniu , wystawianiu sweterka , jak widać na załączonych zdjęciach ,  na działanie wichrów, (oj wieje u nas, wieje) nie odczuwam znacznego dyskomfortu na ciele i śmiem twierdzić , że się z moim sweterkiem bardzo polubimy, może będę mogła za jakiś czas powiedzieć nawet o miłości? Od Ewy wiem, że główny masażysta, czyli wystające włoski, po pewnym czasie stopi się z resztą sweterka i nie będzie to w ogóle odczuwalne. Podsumowując , jestem bardzo zadowolona ze sweterka i ze współpracy z Ewą (dziękuję za wszystko:)) , będę na pewno chciała spróbować zrobić coś z cieńszej siostry Alafosslopi , jeżeli czegoś nie napisałam , a coś Was interesuje , to śmiało pytajcie, pozdrawiam

Wiola.



96 komentarzy

  1. Cudowny sweterek ! Wspaniale na Tobie leży. Uwielbiam takie wzory, chociaż sama nie miałam jeszcze przyjemności podobnych dziergać...;-)
    Piękne zdjęcia :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękuję:) może się skusisz i spróbujesz?

      Usuń
  2. Wiolu, jestem pod ogromnym wrażeniem. Sweter jest piękny ! Wykonanie i kolorystyka fantastyczne.
    Piękne plenery, aż Ci ich zazdroszczę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Sweterek naprawdę robi wrażenie i strasznie się z niego cieszę,pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Sweter jest mega, wyszedł ci prześliczny. Nie mogłaś wybrać bardziej idealnego miejsca na sesję :-) coraz bardziej mnie kusi Lopi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika dziękuję! Sweter bezproblemowy w dzierganiu, nawet w rozcinaniu, ale ten zamek... , Ja swego Lopka używam obecnie jako kurtkę w te zimne i wietrzne majowe dnie, pozdrowienia:)

      Usuń
  4. No zaliczyłaś przy tym sweterku sporo pierwszych razów ;) ale sądząc po efekcie wszystkie bardzo udane :):) Świetny sweter :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zapomniałam do pierwszych razów doliczyć wszycie zamka:)

      Usuń
  5. Ciepło mi od samego patrzenia na Ciebie. No i oczywiście zazdroszczę swetra ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Mi się robi ciepło od takich miłych komentarzy, pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Wow! Ależ wrażenie! Wspaniały jest, a zdjęcia rewelacyjne!!! Ja tam lubię tę rustykalność włóczki :) Sweterek wyszedł Ci naprawdę nieziemski Wiolu :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Ostatnio też zauważyłam , że szukam włóczek bardziej vintage , pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Ho Ho Ho! Bardzo urokliwe zdjęcia! Krajobrazy zachwycające a sweterek przepiękny. Poradziłaś sobie bez potknięć, czego nie mogę powiedzieć o sobie :-((. Napisz jeszcze jak możesz kilka słow o wszyswaniu zamka do swetra. Może to by mi pomogło przed kolejnym potknięciem. A może zbliżenie na zamek. Jeszcze raz podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Zamek jest najmniej udaną rzeczą w sweterku, ale tak jak resztę , robiłam to po raz pierwszy , próbowałam przyszyć go na maszynie do szycia, ale że szyłam ostatnio coś z jakieś osiem lat temu, ( i pamiętam , że wychodziło krzywo) więc po dwóch , bardzo męczących pruciach wszyłam go po prostu ręcznie, nie pogniewasz się , ale zdjęć ze zbliżeniem na zamek z lewej strony nie będzie:-) jak poćwiczę , to wtedy będę się chwalić:-) Po parokrotnym pruciu i wnerwianiu się na zamek , teraz na pewno najpierw przyfastrygowałabym go ręcznie, a potem przyszyła na maszynie równiutko i jeszcze uwaga na przyszłość, po rozcięciu sweterka ładnie obrębiłabym brzegi szydełkiem , zakryłoby to nierówności , szczególnie przy ozdobnym karczku i dodatkowo zabezpieczyłoby szwy, pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Śliczny, na prawdę rewelacja sweterek (ja nie mam problemu z gryzieniem) i krajobrazy również, nigdy nie byłam w tej części kraju i muszę przyznać,że mało ogólnie teraz z dziećmi jeździmy, mam nadzieję że moja 4,5 latka wyrośnie z dąsów i tym podobnych zachowań i w końcu w tym roku nasz namiot będzie w użytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Ja mam 3,5 latkę i nigdy nie wyjeżdżaliśmy z nią gdzieś na dłużej , namiot też leży , przyznam się , że nie był nigdy używany, ze starszą przygody podróżnicze zaczęliśmy gdy skończyła 4 latka i zwiedziła z nami pół Europy, teraz coraz prosi, wręcz domaga się na dłuższy wyjazd, w tym roku pewnie pozostaną bliższe podróże ze względu na ogromne koszty jakie ponieśliśmy na mieszkanie, ale ten namiot to jest świetny pomysł, pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Aś się kobieto napracowała. I jeszcze ten zamek ręcznie wszywany... Brawo. Piękny Lopi, a Twoje zdjęcia piękne i spontaniczne. Ja tak niestety nie potrafię. Miejsce cudne. Mój syn co roku od 5 lat jeździ na spływy kajakowe Czarną Hańczą. Mówi,że to najpiękniejsze miejsce na wakacje. Szczęście masz, że tam jest Twój dom, Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jolu! Mieszkam tu ponad 30 lat i NIGDY nie pływałam kajakiem po Czarnej Hańczy, wstyd! Parę razy płynęłam kajakiem po Wigrach, ale wiem od innych pasjonatów, którzy rok rocznie zaliczają takie spływy, jak to jest wspaniałe, na swoje usprawiedliwienie dodam, że preferuję turystykę pieszą lub rowerową, a region mam w małym paluszku, wciągając w to swoje dzieci w myśl porzekadła czym skorupka za młodu...pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Super sweterek, metoda robienie jest mi zupełnie obca. Najbardziej jednak drżała by mi ręka jak miała bym ciachać niteczki. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Ręka mi drżała okrutnie, ale metoda tylko wygląda na taką trudną i skomplikowaną, później okazuje się , że było "wiele hałasu o nic" , pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Jest piękny:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. O rajciu! Wiola! Jestem zakochana w Twoich sweterkach! Co drugi to piekniejszy. Kobitko mi tutaj zaraz slow zabraknie na to by wyrazic swoj zachwyt na Twoje prace :) hihih Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany Szymka, zawstydzasz mnie , dzięki:)

      Usuń
  13. Sweterek wyszedł rewelacyjnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest cudny Wiolu, piękny, misternie wykonany. A i Ty wyglądasz zjawiskowo na tle wspaniałego krajobrazu. Zakochałam się w Twoim sweterku. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyszedł piękny! Idealnie zgrane kolory, dopasowanie, wykonanie. Pieknie wrobiony wzór , no i to cięcie-chylę czoła ;) Ja swój zaplanowałam na wrzesień. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:-) We wrześniu też będę drugiego robiła, więc się "spotkamy się" przy drutach, pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Idealny jest... no teraz to zrobię go na pewno. Powiedz ile motków w sumie miałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Poszło niecałe 5 motków wełny bazowej w moim przypadku na rozmiar 38 i trzeba mieć po motku na każdy kolor, czyli 5 + 3 ale wełna jest bardzo wydajna, i tej kolorowej zostało mi na co najmniej na drugi sweter, pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Rewelacyjny! Biorąc jezcze pod uwagę, że zrobiłaś go po raz pierwszy - ukłon w Twoją stronę!:) Wyszedł idealnie:) A widoki są piękne - jednak dla mnie to nieznana część Polski...:(

    Pozdrawiam serdecznie!

    Dagmara

    wloczkowefikumiku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jeżeli lubisz ciszę , spokój a i znam miejsca nad jeziorem gdzie nie ma ludzi, to nasza dzika kraina jest dla takich ludzi, więc zapraszam, pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Dziękuję za zaproszenie:) Kto wie, może kiedyś zawitam do tej "dzikiej krainy"...:)

      Usuń
    3. Mogę robić za przewodnika:)

      Usuń
  18. Sweterek jest super ekstra rewelacyjny - świetnie pasujące kolory i wzór wypadł w idealnym miejscu. NO i perfekcyjnie dopasowany.
    Bardzo mnie zaciekawiło to rozcinanie, choć dla mnie wszycie zamka to by było wielkie "aż" - tym niemniej zapisuję do kolejki na zimę - pewnie zrobię nierozpinany bo nie mam żadnego takiego.
    A okolica przecudna - zwłaszcza taka wiosenna zielona :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Rozcinanie naprawdę nie jest takie straszne , a rozpinany sweterek, szczególnie takiej grubości , jest sto razy bardziej praktyczniejszy i wygodniejszy, więc warto się pomęczyć, pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Sweterek piękny! Też się niemiłosiernie boję gryzienia. Zastanawiam się w jakich proporcjach tą odżywkę zastosować? Wypróbuję na istniejącym sweterku to może się rzucę na głęboką wodę i zrobię taki jak twój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Gryzienie jest w tej chwili minimalne, chociaż nie wiem jak na gołe ciało, bo obecnie sweterek używam jako kurtki, jeżeli chodzi o odżywkę to zasada taka ,na miskę mniej więcej tyle ile na głowę, ja moczyłam w wannie, więc analogicznie użyłam jej więcej, pozdrawiam:)

      Usuń
  20. REWELACYJNY sweter!! Brak słów podziwu, dla pracy, wzoru, rozcięcia... BRAWO !! Piękny i tyle ;-))

    OdpowiedzUsuń
  21. Lopi coraz bardziej popularne w Polsce - wspaniały sweter i wiele pożytecznych informacji. Gratuluję i podziwiam. Przepiękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Na jednym zapewne się nie skończy, pozdrawiam:)

      Usuń
  22. Super! Ja nie wiem co piękniejsze, sweter czy okolice czy Ty. :p
    Przy mojej całej miłości do włóczki i do przyrody.
    Wszystko razem ślicznie i już. :)
    Pociesza mnie fakt zmnijeszania się masowania po praniu i noszeniu, co dla mnie ogromnie ważne, bo póki co jedynie malabrigo mnie nie gryzie. A lopki taaaak mi sie podobają, że muszę mięć takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:-) Oprócz Malabrigo znajdzie się parę niegryzących precli, ale stwierdzam, że im bardziej zagłębiam się w świat surowych , a co za tym idzie kłujących włóczek, tym moja tolerancja wobec nich wzrasta, nie powiem , że nie czuję ich na sobie bo była by to nie prawda, ale staram się tak mocno nie zwracać na to uwagi i korzystać z błogosławieństwa darmowych "masaży" , pozdrawiam:)

      Usuń
  23. pięknie Ci wyszedł i w ogóle nie widać ze to pierwszy z wrabianym wzorem, bardzo mi się podoba i tez chciałabym taki sobie zrobić i być może kiedyś porwę się na taki projekt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zachęcam mocno do wydziergania, pozdrawiam:)

      Usuń
  24. Bardzo udany debiut! nawet świetny! gdybym nie przeczytała, że wrabiane wzory, wszywanie zamka i rozcinanie sweterka poczyniłaś po raz pierwszy, to w życiu bym na to nie wpadła! a zdjęcia - BOSKIE!!!
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! Okolica sprzyja robieniu zdjęć, nie tylko swetrom, pozdrawiam:)

      Usuń
  25. Och śliczny sweterek. Podziwiam Twoją zaciętość przy jego robieniu.
    Fajnie, że jest tyle wspaniałych osób, które chcą dzielić się swoimi umiejętnościami i wiedzą. Muszę przyznać, że to wszystko o czym napisałaś to dla mnie czarna magia. Mam nadzieję, że kiedyś już będę nieco bardziej oświecona w tym temacie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne! Każda z nas kiedyś robiła sweterki czy chusty pierwszy raz, powiem, że nie taki diabeł straszny jak go malują, więc wszystko przed Tobą, pozdrawiam:)

      Usuń
  26. Piękny ten Twój lopek - jeśli tego typu swetry mogą wyglądać zgrabnie, to Twój jest tego przykładem :) A jak pięknie prezentowany i obfotografowany :)
    Lubię Suwalszczyznę. Miałam dotąd okazję poznać Wigierski Park Narodowy oraz okolice Gołdapi i bardzo przyjemnie wspominam tamte wyjazdy. Mieszkasz w cudownych okolicznościach przyrody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cały sekret polega na tym ,że ja zawsze dziergam sweterki o rozmiar mniejsze i w tym cała tajemnica, że Lupek nie wygląda jak worek, cieszę się , że widziałaś na żywca mój region , więc możesz mnie zrozumieć , jak tu jest pięknie i nie dziwić się , gdy mocno to "przeżywam" , pozdrawiam:)

      Usuń
  27. Genialny! Wspaniale go wydziergałaś :) Jestem pod wrażeniem nie tylko samego sweterka, ale też i sesji zdjęciowej! Pięknie wyglądasz!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiolu, jestem pod ogromnym wrażeniem tego swetra, jest piękny w każdym calu! Pasuje do Ciebie idealnie. Och, nawet nie wiesz jak się cieszę, że Twój wymarzony sweter spełnił Twoje oczekiwania! Jutro wrzucam go na moją stronę :)
    A zdjęcia? No cudne są! I ty na nich taka piękna! Napatrzeć się nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Najbardziej wyczekiwany komentarz sezonu:) Ja też jestem mile zaskoczona, bo to jeden z takich projektów, które robisz jako jedna wielka niewiadoma, a po skończeniu wkładasz i gęba się sama cieszy , bo choć klęłam na ten zamek , to efekt końcowy przeszedł najśmielsze oczekiwania i już wiesz , że zrobisz kolejny. Ewa , powstrzymaj się ze zdjęciami, prześlę Ci te cztery w pełnej rozdzielczości, to sobie dostosujesz, pozdrawiam serdecznie i daj jakiś znak w postaci króciutkiego postu, na który wszyscy niecierpliwie czekają:-) Pozdrowienia:)

      Usuń
    2. :) Aż tak? Powiem Ci, że nie mogłam się doczekać zobaczenia Twego Lopapeysa w pełnej krasie. A efekt mnie powalił na kolana, naprawdę! Jestem z Ciebie bardzo dumna i oczywiście czekam na następne Lopapeysy ;)

      Usuń
    3. Oczywiście , że będą następne:)

      Usuń
  29. Świetnie ci wyszedł lopapeys, ja jestem właśnie przed wydzierganiem swojego Astrid rozpinanego. I trochę odwlekam rozpoczęcie dziergania, bo mam opór przed rozcinaniem robótki.
    Z tym gryzeniem też się zgadzam, jest jak masaż a po pewnym czasie już nie czuje się szorstkości tylko przyjemne naturalne grzanie sweterka. Z lettlopi już dziergałam jest lżejsze, efekt tak samo piękny.
    A Ewa faktycznie cierpliwie doradza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Astrid kusi i mnie, ale nie wiem ,czy nie bardziej kusi mnie wersja krótsza, ale z kapturem, nigdy go nie robiłam , więc znów czegoś nowego nauczyłabym się, czekam z niecierpliwością na Twego Odinna, pozdrawiam:)

      Usuń
  30. Jestem pod ogromnym wrażeniem, nie wiem czy odważyłabym się na krok z nożyczkami. Wrabianie wzorów jest mi kompletnie obce. Tobie wyszedł pięknie i leży na Tobie idealnie.
    Osobiście też nie za bardzo przeszkadza mi podgryzanie wełenki a czasami nawet lubię, jest cieplej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Najtrudniejszy pierwszy krok, ale jak się już człek odważy , to i nożyczki nie straszne:) Dziś nosiłam sweterek na koszulkę z krótkim rękawem i nie czuje dyskomfortu, za miesiąc pewnie stwierdzę, że jest niczym jedwab:) pozdrawiam:)

      Usuń
  31. Przecudny jest on! Aż zgrzytam zębami na swoje braki w robieniu na drutach... Ale jak najpierw zobaczyłam zdjęcia i zbliżenia na włosy, to aż się przeraziłam, jak to musi gryźć. Dopiero po przeczytaniu wpisu się uspokoiłam^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Po totalnym rozpieszczeniu przez Malabrigo, pierwsze spotkanie z tą włóczką wywołało lekkie, żeby nie powiedzieć nerwowe zaniepokojenie, które trwało podczas całego procesu twórczego, skubana gryzła nawet przez jeansy , a teraz proszę złagodniała, nie buntuje się i odwzajemnia się cudownym ciepłem , od czasu do czasu daje o sobie znać, ale nie jest to nie przyjemne, pozdrawiam:)

      Usuń
  32. Sliczny i zdjecia super (masz w rodzinie rasowego fotografa?). Czyzby to denat (ten moczony z ostatniego wpisu) tak ozyl? Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  33. Denat w pełnej krasie:-) Fotografa mam i nie zawaham się go użyć:) Zawsze współczuję mu taszczenia tej torby pełnej szkieł, bo wiem jaka jest ciężka, ale dzielnie znosi trud i stres spowodowany uchwyceniem moich wizji fotograficznych, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Sweterek uroczy, ale jak patrzę na fotki, na których tniecie sweter, to od razu mi niedobrze. To bardziej wzbudza emocje niż kryminalna literatura skandynawska. Fotki cudne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cięcie wyszło swetrowi tylko na dobre, chociaż stresu trochę miałam przy całej operacji , pozdrawiam:)

      Usuń
  35. Fantastyczny!!!!!
    Rewelacja! Też taki chcę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Może trzeba Ewie zaproponować zorganizowanie KAL'a , ja bynajmniej na jednym nie skończę, pozdrawiam:)

      Usuń
  36. Ja znowu skomentuję, bo tak mi się podoba. :)
    Upatrzyłam sobie ze 2 wzory, 1 za free, ale na grubą włóczkę niestety, a drugiego znaleźć nie mogę nigdzie.
    Myślę czy by zrobić na początek właśnie z tej cieńszej, tylko dumam ile wziąć na taki sweterek.
    Kiedy będziesz robić następny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się chce zrobić z tej cieńszej lett-lopi, bo o niej mowa? Przy temperaturze powyżej 10 w moim swetrze jest zdecydowanie za gorąco, z tego co zobaczyłam na Rav , to zasada taka , 8 motków włóczki bazowej i po jednym motku z kolorów, przy Twoich filigranowych rozmiarach pójdzie na pewno mniej włóczki, jak chcesz to zapytam się u źródła, albo sama zadaj pytanie Ewie, ona chętnie odpowie, jak się zdecydujesz to daj znać , może razem podziergamy, ja to się zaczajam na Twój sweterek , jak tam idzie Ci spisywanie wzoru?

      Usuń
    2. Chyba tak. :)
      Właśnie na ten sezon, nie zimowy.
      Tylko dumam nad wzorem, kolorami itd.
      I ciąglę się boję tej szorstkości i 'masowania'.

      Ze spisywaniem póki co ledwo co ruszyłam... :(
      A masz już wzór na kolejnego lopapeysa?

      Usuń
    3. Piękny!! I piękne zdjęcia i jakie równe te czubeczki Ci wyszły. Ja nie przepadam za wzorkami, nie przepadam za ekspresami w swetrach, każda wełna mnie gryzie, ale jak obejrzałam Twój sweter, to chyba pogodziłabym się nawet z tymi cudowłoskami.
      Z tego co odpowiadasz, potrzeba mniej więcej dwanaście motków?
      I w ogóle pozdrowienia dla młodszej, bo ten jej pomysł z umilaniem lopapeysowi ablucji był rewelacyjny. :D

      Usuń
  37. Wiolu, piękne robisz swetry! Będę do Ciebie zaglądać, bo warto, może się czegoś od Ciebie nauczę :) Piękne też robisz zdjęcia.

    Dziękuję za wizytę u mnie, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zapraszam serdecznie:)

      Usuń
  38. O matulu, jaki ten sweter jest piękny! I wzór i kolory są cudne! Pięknie się na Tobie prezentuje(też to, że na ładnej osobie wszystkie ładnie wygląda ;)) Zdjęcia są fantastyczne, napatrzeć się na nie nie mogę, szczególnie na 9 fotkę , plener cudny:)
    Zazdroszczę Ci takiego talentu , szczególnie wszywania zamka w sweter, jak dla mnie to czarna magia, ale może kiedyś w przyszłości... ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana - jesteś po prostu niesamowita! Nie dość, że sweter piękny, to jeszcze tak szybko zrobiony, z jakimś cięciem, którego "totalnie nie ogarniam" mówiąc językiem mojego syna. No po prostu - brak mi słów!
    Pozdrawiam cieplutko,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  40. Ty jesteś zdolna Dziewczę - przepiękny ten sweter!

    OdpowiedzUsuń
  41. Cudowny jest Twoj Lopapeys! Prezentacja na 6! Slicznie wygladasz!

    OdpowiedzUsuń
  42. Zazdroszczę!!!!! Bo piękny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Sweter piękny! No i gratuluję odwagi, bo ja mam ciągle obawy przed cięciem, chociaż mnie kusi...
    Ale przede wszystkim dzięki za śliczne zdjęcia z Suwalszczyzny! Spędzałam tam przez kilkanaście lat wszystkie wakacje i tęsknię bardzo za tym rejonem. Może w końcu uda mi się wrócić... Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęć będzie więcej, bo ja jestem zakochana miłością beznadziejną w Suwalszczyźnie i chyba tylko dzięki tej miłości wciąż tkwię w tym miejscu na końcu świata, pozdrawiam:)

      Usuń
  44. Od rana czułam potrzebę przeczytania raz jeszcze tego postu. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszyłam się:) To ja dziękuję, za wszystko:)

      Usuń
  45. przepiekny sweter!
    w najblizszym czasie rowniez zabieram sie za podobny wzor- dla mojego meza- ale musialam mu obiecac ,ze wloczka nie bedzie zbyt " masowac" ;D , az ciarki mnie przeszly na mysl o rozcinaniu wloczki, ale ze lubie robic na drutach z zylka, to bardzo mnie to zainteresowalo ;D musze nad tym pomyslec ;D
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) W razie jakichkolwiek niejasności pytaj, chętnie pomogę, pozdrawiam:)

      Usuń
  46. Rewelacyjny .Dla takiego swetra jestem wstanie przeprosic druty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to będzie świetny pretekst:)

      Usuń
  47. Jeeeej ile mnie minęło przez ostatnie 2 miesiące!!! Wracam do życia, samopoczucie mam w końcu lepsze, zaczynam się rozglądać co u kogo słychać i matko kochana! Ile Ty zrobiłaś!!! Moje robótki leżały odłogiem, a tu takie cudowności!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! A gdzieżeś się podziewała tyle czasu?

      Usuń