Co tam u mnie słychać?

czwartek, 1 maja 2014
data:post.title
Na samym początku serdecznie dziękuję za tak ciepłe komentarze pod poprzednim postem, mile połechtały moje ego i pozytywnie mnie nastawiły do działania:) A co tam u mnie słychać? Aktualnie kończę Lopi i czytam , a właściwie studiuję w wolnych chwilach przewodnik po Biebrzańskim Parku Narodowym.


 Osobiście bardzo lubię czytać tego typu pozycje książkowe i mam tego spore zatrzęsienie w swojej biblioteczce, a co za tym idzie jestem bardzo wybredna i mam wysokie wymagania jeżeli chodzi o tego typu literaturę. Ta pozycja spełniła szeroki wachlarz moich  oczekiwań. Po pierwsze na blisko 190 stronach można dowiedzieć się absolutnie wszystkiego na temat BPN , mam nawet takie wrażenie, że temat został całkowicie wyeksploatowany. Od historii, poprzez opis wszystkich możliwych ścieżek i  szlaków kajakowych, konnych, pieszych, rowerowych , samochodowych,  kładek,  rozlewisk , ciekawych miejsc no dosłownie wszystkich niezbędnych informacji , których potrzebuje każdy turysta. Wszystko to na kredowym papierze, okraszone mnóstwem całkiem dobrych zdjęć. Jestem bardzo mile zaskoczona jakością tego przewodnika i każdemu kogo interesuje ten temat i tak jak ja ma hopla na punkcie podróżowania i zwiedzania, szczerze polecam tę pozycję.
Jak widać na zdjęciu wciąż pracuję nad  islandzkim sweterkiem . Przestój w pracy spowodowany był trzydniowym schnięciem denata , który moczył się tak:
Żeby , jak to stwierdziła moja Młodsza, sweterek nie czuł się taki samotny w kąpieli ,  otrzymał towarzyszy :) po włożeniu wszelkich mozliwych zabawek, jakie znajdowały sie w zasięgu małych łapek, stwierdziła, że teraz będzie czuł się szczęśliwy i bezpieczny. 

Zrobiłam mu parę fotek , jeszcze podczas roboty , chociaż nie tak dużo jak chciałam , dlatego , że bardzo szybko mi się go robiło. Wklejam więc w kolejności chronologicznej 

Moment łączenia rękawów i kadłubka w jedną całość.  

Przód z widocznym "miejscem" na przecięcie.
Tył z dziurami pod pachą:)
Aktualnie zabezpieczam szydełkiem szew, aby bezpiecznie można było go przeciąć nożyczkami.


Sposób podejrzałam od Doroty , jeszcze nie wiem , czy dobrze to robię, jak  przetnę to się okaże:)

Dziś jeszcze w ramach zbliżającego się Dnia Dziecka, zrobiliśmy małą wycieczkę pod Białystok. Znajduje się tam Park Dinozaurów i wiele innych atrakcji dla dzieci, w tym park linowy. Nie jeździmy nigdy w jakiekolwiek święta , zwiedzać szeroko pojęte atrakcje ze względu na tłumy i kolejki, których staramy się unikać ze względu na specyficzny charakter naszego dziecka i tym sposobem byliśmy sami na trampolinach, na kolejce, na samochodach , na dmuchańcach, no dosłownie wszędzie, ciesząc się spokojem i ciszą , nie licząc porykiwań dinozaurów:) Mam nadzieję, że się nie pogniewacie , ale zamieszczę kilka zdjęć z tej naszej wycieczki.


Tor okazał się przyjazny nawet dla trzylatka, wprawdzie musiałam dzielnie przejść go razem z dzieckiem , dałam radę!

Tata też miał z tego frajdę:)


I tutaj też:)





Na koniec zamieszczę najlepsze zdjęcia z Parku Dinozaurów. Park ma dodatkowy atut w postaci atrakcji dźwiękowych ,iście z filmu Spielberga , zamieszczę kilka zdjęć małej , gdy było słychać zbliżające się kroki dinozaura , a po chwili można było go usłyszeć. Zaczynało się niewinnie...


A po chwili..



Coś się czai , muszę wiać!

Mamo , co to było?

Mamo, a te dinozaury naprawdę wyginęły?
Dobrze, że mam Michała, przy nim czuję się bezpieczna.

Mamo, to tylko figurki?

 Nasza mała przeżywa obecnie istną fascynację dinozaurami i sama bardzo chciała pojechać i to wszystko zobaczyć, Michał to jej ulubiony miś, który absolutnie nie mógł opuścić takiej okazji i musiał być obecny w tak ważnym wydarzeniu. Podczas całego zwiedzania był mocno ściskany przez swoją właścicielkę:) Gdy zbliżaliśmy się już do wyjścia nastąpił kulminacyjny tekst mojej latorośli, nieważne , że ulubiony Triceratops był  w pobliżu , gdy zobaczyła furtkę przyspieszyła kroku i powiedziała z wielką ulgą w głosie "na końcu będzie koniec" .
Mam nadzieję, że nie przedobrzyłam z ilością zdjęć, jak skończę sweterek , to oczywiście zabiorę go w kolejną sesję i oczywiście się pochwalę:) Obiecuję też napisać , jak to jest z tym gryzieniem, bo wiem , że wiele osób interesuje ta kwestia, a śmiem twierdzić , że w tej dziewiarskiej społeczności jestem chyba największym wrażliwcem.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Wiola.




42 komentarze

  1. Swietny szaraczek, lubię takie kolory, do wszystkiego pasują :)
    Świetne zdjecia z wycieczki :) wiosna jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory rzeczywiście neutralne i będą pasować do wszystkiego, dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam:)

      Usuń
  2. I to jest dobre motto na wszystkie trudne chwile w życiu: "na końcu będzie koniec" :))))) Fajna wycieczka! Sweterek też cudny, zaczynam sie zarażać tymi islandzkimi wzorkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Sweterek naprawdę jest świetny, dzisiaj postaram się wszyć do niego zamek, chociaż nie wiem , czy znajdę na to czas, dni wolne od szkoły staramy się w całości poświęcać dzieciom, może w nocy? Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Jak Ty pięknie robisz na drutach. Tak dokładnie i masz takie wyszukane schematy. Do biebrzańskiego Parku Narodowego z chęcią bym pojechała, na razie pozostaje mi w tym względzie internet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu! Chociaż do BPN naprawdę nie mam daleko, to wstyd się przyznać , ale nigdy tam nie byliśmy i w tym roku naprawię tę krzywdę i zajrzymy w każdy kąt, a z tego co przeczytałam jest co oglądać, pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ślicznie ten sweterek wychodzi, a dziewczynki są cudne:)

    pozdrawiam

    Dagmara

    wloczkowefikumiku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny sweterek, bardzo mi się podobają takie wrabiane wzory. Wycieczka super, dziewczynki na pewno wróciły uradowane. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dziewczyny miały ubaw po pachy, a my z nimi:)

      Usuń
  6. Cudny ten sweterek islandzki, ciekawa jestem jak to przecięcie Ci wyjdzie, ale masz tempo pracy, ja to ślimak przy tobie, zaliczyłam park dinozaurów 2 razy,żaden nie miał efektów dźwiękowych, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelazna zasada jedna rzecz na drutach robi swoje:) Oprócz białostockiego parku byliśmy jeszcze w Bałtowie i tam rzeczywiście nie było tych dźwięków, a nie wiem , czy to nie jest, oprócz dinozaurów, największy atut tego miejsca, pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Jeju, jakie piękne kolory wybrałaś! I model! I jaki piękny Ci wyszedł! Jak dobrze, że Ewa wyjeżdża:) Nie mam kasy, założyłam sobie embargo na kupowanie włóczek i nakaz wyrabiania zapasów. Do września powinnam uzbierac kasę i też sobie zrobię swój Lopi;) Parku na wyciągnięcie ręki zazdraszczam, my jesteśmy właśnie w fazie ostrego planowania miejsca na urlop. Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Edi! To , że Ewa wyjeżdża w zasadzie niczego nie zmienia, a włóczki dalej leżą i kuszą , u mnie embargo na włóczki nałożone od dwóch lat, ale jak widać nic sobie z tego nie robię:) w naszym regionie atrakcji jako takich jest bardzo mało, nie to co na Mazowszu albo na południu Polski, tam to tego jest:) ale za to mamy przestrzeń i krajobrazy, pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Jaki jest cudny!!! Już mi się straszliwie podoba!!! Chcę zobaczyć całą sesję późniejszą!!! Takie fotki z etapów tworzenia też są świetne!!! Dobrze zobaczyć jak coś powstaje!!!
    A frajdę dzieciaki miały to widać , czasem im trwożniejsza tym lepiej zapamiętywalna ;)
    Pasiak cudny z posta poprzedniego !!!
    Pozdrawiam serdecznie!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Frajda była niesamowita, jeszcze do teraz uśmiecham się na wspomnienie, pozdrawiam:)

      Usuń
  9. To widac ze wyjazd byl calkowicie udany ! Uwielbiam ogladac zdjecia i bylo bardzo mi przyjemnie ogladac zapisane Twoje wspomnienia z tego wypadu. Dziewczyny sa niesamowite i urocze ! Z tym Misiem Michasiem w szczegolnosci napawa mnie o radosc ogladania takiego widoku. Az powiem CI szczerze, ze wzruszaja mnie takie zdjecia.... cudownie....a tak chcialam pochwalic Twoj sweterek , ktory wyszedl niezwykle piekny. Ale dzieciaczki jednak chyba wygraly w ilosci mojego komentarza ;) hihih. Pozdrawiam Ciebie cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak ciepłe słowa! Zdjęcia uwielbiamy robić wszyscy i tak samo lubimy je potem oglądać, pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Zdjęć już zazdroszczę :) piękne!
    A sweterka już w pełnej krasie na modelce sama jeatem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Właśnie wczoraj w nocy obcięłam ostatnią nitkę i sweterek czeka tylko na odrobinę czasu, pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Takie zdjęcia to aż się miło ogląda. Nie mogę się doczekać sesji z tym sweterkiem. Jest fajowski :)
    Wspaniałe miejsce dla dzieciaków. Widać, że emocje były :)
    Te Michały coś mają w sobie, bo ja też czuję się bezpieczna przy moim Michale ( mój mąż ) :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! A Michał jest bezkonkurencyjny, gdzie on nie był i czego on nie widział, pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Bardzo fajowy sweter choć w obecnych okolicznościach przyrodniczo- pogodowych nie robi takiego wrażenia jakie mógłby 2 miesiące temu :) ale naprawdę bardzo mi się podoba,
    A fotki z wyprawy aż miło pooglądać - śmiać mi się chce trochę bo mi się przypomniały czasy jak moje chłopaki były takie malutkie - też tacy bohaterscy byli :)))
    Buziaki dla wszystkich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, że mam spóźniony zapłon:-) ale w myśl powiedzenia , lepiej późno niż wcale, chociaż u nas wczoraj tak wiało i tak było zimno, że taki sweterek byłby jak znalazł, zdjęcia, a przede wszystkim filmiki z parku dinozaurów niezmiennie wywołują u nas salwy śmiechu, dziękuję i również ślę uściski:)

      Usuń
  13. Ale sliczny ten sweterek. Usmialam sie z tego denata. Dzieci czasami zaskakują nas: jak z tymi zabawkami by nie było mu smutno. Fajny ten park z dinozaurami, też chcialabym miec taki w okolicy. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Park jest naprawdę godny polecenia, dzieci od dwóch dni bez przerwy tylko o tym mówią, pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Śliczny sweterek, chyba podobny zrobię na szydełku, nawet wzór widziałam^^
    Zazdroszczę wycieczki, sama chyba jestem za stara na takie atrakcje, ale jak się dorobię dzieci, to z pewnością go zaliczę (i nikt się nie będzie dziwnie na mnie patrzył^^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szydełku! Musisz koniecznie zrobić i pokazać, jeszcze takiego nie widziałam:) Mi się wydaje, że każdy z nas ma trochę z dziecka i tak po prawdzie nigdy się nie wyrasta z takich atrakcji, pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Sweterek jest niesamowity, fajnie wyglądała w kąpieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. park jest świetny, obowiązkowo chłopaki przywieźli do domu po dinozaurze :) plac zabaw zostawiliśmy sobie na inny dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje przywiozły nawet po dwa, grzechem byłoby wyjechać z pustymi rękoma, a z placu żal było nie korzystać, bo oprócz obsługi byliśmy tylko my, przymykano dla nas wszelkie limity czasowe, hulaj duszo!

      Usuń
  17. Wow! Będziesz rozcinała sweter? Chyba bym się bała że się mi popruje ;-)) Ale zapowiada się, że będzie cudny! No i taki wymoczony w towarzystwie sprawi że sweter będzie szczęśliwszy i tym samym jego właścicielka ;-)) Ten koniec na końcu czasem bywa fantastyczny ;-)) Zdjęcia z wycieczki opatrzone świetnymi opisami - z przyjemnością się ogląda ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweter już rozcięty - przeżył, ale też się bałam, nawet podwójnie go zabezpieczyłam z tego strachu, pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Metoda rozcinania swetra, przyznam, karkołomna, ale ważne, że się udało. Wesoło tu dziś u Ciebie i różnorodnie. No i podziwiam Twoją pasje do zgłębiania przewodników. Raczej traktowałam to do tej pory jako "narzędzie" pomocne w podróżowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiłowanie do przewodników to mój taki osobisty bzik, uwielbiam planować podróże , a jak nie mogę gdzieś pojechać , to z przyjemnością jeżdżę palcem po mapie, przy okazji tego wpisu , przeraziła mnie ilość przewodników na moich półkach, śmiało mogę stwierdzić, że to bzik w dość poważnym zaawansowaniu, pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Ja też się przyłączam do zachwytów nad Twoimi córeczkami, trochę żal,że tak szybko rosną ...Moje maleństwo ma 21 lat i na wycieczki z nami nie jeździ, a jeszcze niedawno był taki malutki....Sweterek też bardzo ładnie się prezentuje i z pewnością nie jest mu smutno w kolorowym towarzystwie. Ja oczywiście też kupiłam włóczkę lopi, ale chyba jakąś cieńszą mam. Jak tylko się dowiem jak to zrobić to umieszczę listę obserwatorów (muszę tylko uprosić mojego osobistego Studenta informatyki). Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie mów o czasie, moje dzieci młodsze, ale ostatnie dziesięć lat , to jak pstryknięcie palcem, też zamierzam sobie w przyszłości zrobić coś cieńszego z Lopi , a sweterek jest już noszony i traktuję go jak kurtkę, osobisty informatyk, dla kogoś takiego jak My (ja:)) z nikłym pojęciem o komputerach to wybawienie, pozdrawiam:)

      Usuń
  20. Wiolu, czy mozesz mi powiedziec, bo zmagam sie w chusta z kwadratow, ty Twojego denata moczysz, a potem blokujesz (ale jak? z plynem jakims, rozkladasz na plasko by sie wysuszyl)? Bo moja chusta jest taka nieszczegolna, ale mowie sobie, ze cos trzeba z nia zrobic. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, inna metoda na chusty inna na swetry. Sweter , zgodnie ze wskazówkami Ewy, moczyłam w letniej wodzie z dodatkiem odżywki do włosów, zabieg miał na celu wyrównania oczek i zmiękczenie dość surowej włóczki, przy okazji można sweterek nieznacznie rozciągnąć, jeżeli np. rękaw jest za krótki. Ja swego nie naciągałam, położyłam zwłoki równo na ręczniku i sechł sobie ze trzy dni, przypominam , że przy sweterku staramy się mocno nie wykręcać wody, nie wiem jaki masz problem z chustą, ja swoje chusty po prostu zamaczam w letniej wodzie , jeżeli włóczka jest miękka , to starczy jej sama woda, jeżeli jest trochę szorstkawa , ratuję ją euculanem, taki płyn do kupienia w sklepach z włóczką, ale że przeważnie robię z mięciutkich włóczek sama woda wystarczy, potem zawijam ją w ręcznik , wydeptuję w asyście młodszej nadmiar wody , po prostu chodzę po tym ręczniku, a potem pięknie naciągam na łóżku za pomocą szpileczek, miliona szpileczek i tam czekam , aż wyschnie. Końcowy efekt zależy również od tego z czego robiłaś chustę, tzn z jakiej włóczki, i czy jest ona na szydełku , czy na drutach? W razie co pisz, postaram się pomóc:)

      Usuń
  21. Wycieczka do parku dinozaurów widzę była bardzo udana :)))
    Ja również byłam kiedyś z synkiem w takim parku koło Torunia,a teraz mój nastoletni syn woli wycieczki z kolegami :( ale na szczęście jest jeszcze Nadulka,która chętnie mi towarzyszy .
    Och jak te dzieciaczki szybko rosną :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękny sweter, i szary - moja miłość :)
    Daleki wschód, dość stąd odległy, może dlatego tak mi się marzy...
    Zdravim,
    Anuszka.

    OdpowiedzUsuń