Coś się dzieje startuje oraz eksperymentalny chleb.

czwartek, 17 marca 2016
data:post.title
Nie wiem, czy ktoś zauważył, ale od kilku dni trwały intensywne prace nad zmianą wyglądu bloga. Zmieniła się również nazwa. Od wczoraj można mnie znaleźć pod linkiem cossiedzieje.pl. Nieśmiało zapytam, czy podobają się Wam te zmiany? Mam nadzieję, że tak:)) Jak już zdążyliście zauważyć, postanowiłam rozszerzyć tematykę bloga o moje wyczyny kulinarne. Doszła też zakładka z recenzjami włóczek, którą obiecuję szybko zapełnić subiektywną oceną. Dział z książkami dostał przyjaciela w postaci obejrzanych filmów. Oglądam ich naprawdę wiele i podobnie jak w przypadku książek, chętnie podzielę się z Wami wrażeniami. Mam nadzieję, że zaakceptujecie te wszystkie zmiany i nie opuścicie mnie:) Dorobiłam się też strony na FB, na pasku bocznym jest ramka, będzie mi miło jak mnie polubicie, ale nie jest to oczywiście wymóg:)



A dziś pierwszy wpis kulinarny. Choć żaden ze mnie specjalista, wręcz amator, to bardzo lubię od czasu do czasu coś dobrego sobie upiec. Dziś wypiek, który jest u mnie najczęściej. Od kilku lat bowiem piekę w domu chleb. I od kilku lat doświadczam niesamowitych wrażeń zmysłowych - smakowych, wonnych i estetycznych, z powodu jednego bochenka chleba. Kto nie próbował, niech koniecznie to zmieni. Przyznam się szczerze, że zawsze piekę chleb na oko. Niedawno poproszona o przepis, postanowiłam spisać swoje chlebowe poczynania na kartkę. Ten chleb piekłam po raz pierwszy. Po raz pierwszy do wypieku użyłam mąki z samopszy i płaskurki. Są to pierwotne odmiany pszenicy, które nie lubią nawozów sztucznych i wymuszają wręcz na rolnikach ekologicznej uprawy. Obiecuję, że rozwinę ten temat przy najbliższej okazji a dziś skupię się na chlebie.  Przede wszystkim potrzebny nam będzie zakwas. Ja swój dostałam od mamy. Można też go sobie samemu zrobić, ja  nigdy tego nie robiłam, bo mam mamę:)) Jak to zrobić, odsyłam do mądrzejszych ode mnie, np. tutaj (klik)  Ale po kolei, na chleb, który tutaj widzicie  potrzebne na będą:

zakwas żytni
5 szklanek letniej wody
3 szklanki mąki żytniej 720
2 szklanki mąki z samopszy
1 szklanka mąki z płaskurki
3 szklanki mąki pszennej 650
łyżka miodu (opcjonalnie)
2 łyżki soli kamiennej

Kilka godzin przed pieczeniem wyciągamy zakwas z lodówki, aby miał temperaturę pokojową. Można go trochę podkarmić dosypując trochę mąki żytniej, jak zapomnicie, to nic się nie stanie i chleb też wyjdzie:) Ja przeważnie nastawiam chleb na noc, więc zakwas wyjmuję z rana, ale się nie przejmujcie, jak zapomnicie, to też wyjdzie:)  Następnie do dzieży wlewamy 5 szklanek letniej wody, wsypujemy 3 szklanki mąki żytniej oraz zakwas, mieszamy łyżką, przykrywamy ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce na 8 godzin. ( ja idę spać ) Jeżeli nie macie tych mąk, to dodajcie mąkę jaką macie pod ręką. Po ośmiu godzinach, lub jak to często bywa w moim przypadku, gdy przypomnę sobie o chlebie, zanim zabierzemy się do reszty, odkładamy do słoiczka zakwas, który przez osiem godzin buzował nam w dzieży. Z tego powstanie nasz następny chleb. Następnie wsypujemy pozostałe składniki, mąkę z samopszy, płaskurki i pszenicy, dodajemy sól i łyżkę miodu. Ja swój chleb mieszam w mikserze planetarnym na najniższych obrotach z pomocą odpowiedniego mieszadła do chleba lub ciasta drożdżowego, można to oczywiście zrobić ręcznie. Smarujemy formę tłuszczem , lub wyścielamy papierem do pieczenia. Konsystencja tego ciasta jest raczej luźna, choć ciasto jest gęste i ciężkie,  zawsze "wylewam" bardzo gęste ciasto pomagając sobie łyżką. Ciasto powinno wypełniać 2/3 formy. Moja mama stosuje jeszcze trick w postaci "pokrojenia" ciasta głęboko nożem, aż do samego dna. Robię tak samo:) Teraz nasz chleb musi urosnąć. Zostawiamy go co najmniej na godzinę w ciepłym miejscu, może być w piekarniku przy lekko uchylonych drzwiczkach. W piekarniku ma być po prostu ciepło, ale nie za bardzo, żeby chleb nie zaczął się nam piec, powiedzmy , że w temperaturze 50 st. Ja oczywiście sprawdzam na oko, chociaż raczej na rękę. Jak nie pali, to znaczy , że jest dobrze:) Gdy chleb nam podrośnie, w praktyce ma wypełnić formę,  ustawiamy piekarnik na 220 stopni i pieczemy przez 20 minut, następnie przestawiamy temperaturę na 200 stopni i pieczemy jeszcze godzinę. Po tym czasie można już wyciągać chleb, podczas gdy w domu unoszą się niebiańskie zapachy:)


Z tej porcji ciasta wyjdą dwa bochenki. Chleb wyszedł dosyć ciężki, raczej mokry niż suchy, o lekko karmelowym zabarwieniu. Mi smakował bardzo. Eksperyment uważam za udany, płaskurka i samopsza na stałe zagości w naszym chlebaku. Drugi bochenek piekłam w garnku żeliwnym i do ciasta dodałam dwie garści słonecznika. Tak wyglądał kilka pajd temu, a teraz pewnie wszelki słuch po nim zaginął, bo poszedł w ludzi:)



Jeżeli macie jakieś pytania, to piszcie w komentarzach, chętnie odpowiem i pomogę w upieczeniu pierwszego bochenka chleba, bo to wbrew pozorom jest bardzo proste,  chociaż zastanówcie się jeszcze, bo potem ciężko jest wrócić do sklepowego chleba. Następnym razem pokażę Wam nasz chleb codzienny, oczywiście biały i bardzo niezdrowy, ale taki najbardziej smakuje Małżonkowi, dzieciaki zjadły ten, tylko uszy się trzęsły. I taki widok mnie cieszy:)

 Pozdrawiam Was bardzo serdecznie

Wiola.



51 komentarzy

  1. Wiolu, było pięknie i ciekawie u Ciebie, a teraz jest jeszcze piękniej i ciekawiej, cały czas z zainteresowaniem zaglądam i czytam! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, nawet nie wiesz jak mnie ucieszył Twój komentarz, dziękuję bardzo!! Przyznam się szczerze, że trochę się denerwuję:) Pozdrawiam serdecznie:)))

      Usuń
  2. Piękny jest wygląd tego bloga. "Coś się dzieje" brzmi zadziornie i ciekawie. Chlebuś wygląda pysznie. Poczęstowałabym się chętnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, dziękuję bardzo:)) Zapraszam na kromkę z masłem, najlepiej smakuje:))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się ciekawie:) Na telefonie wygląda bardzo dobrze a na kompie sprawdzę w weekend:) Nowa tematyka jest zawsze mile widziana zwłaszcza że też oglądam dużo filmów:) Życzę powodzenia i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, dziękuję serdecznie:) Liczę na wymianę zdań w tematyce filmowej:)))Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Fajne zmiany, będzie super:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu , dziękuję:))) Uściski:)

      Usuń
  6. Nareszcie coś się dzieje Kochana! Kibicuję Ci w realizacji marzeń, jak widać się spełniają :-) Gratuluję odwagi, pomysłu, wykonania! Dziękuję za spisanie przepisu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)) Cóż bym poczęła bez Waszego konsylium:))) Sama się zdziwiłam, że można tak po prostu spisać i gotowe, teraz będę w końcu wiedziała ile lać wody, żeby wyszły dwie blaszki, bo te na oko to różnie wychodziło, czasami drugi był trochę grubszą pizzą, ale za to boski w smaku i tyle chrupiącej skórki:))) Do soboty:)))

      Usuń
  7. Bardzo fajnie wyszła Ci ta stronka:-) taką świeżością zawiało, akurat na początek wiosny. U siebie też mogłabym posprzątać ale sama nie umiem sklecić takiej skórki na bloga:(
    Bardzo się cieszę, że wprowadziłaś coś do oglądania-pewno nie raz mnie zainspirujesz.
    Nie ukrywam jesteś jedną z moich ulubionych blog-erek, więc chętnie do Ciebie Wiolu zaglądam.
    Chleb i owszem piekę sama, a nauczyła mnie tego moja córka.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, naprawdę strasznie mi miło, nawet nie wiesz jaką mi przyjemność sprawiłaś, dziękuję:) Wszystkie zmiany , które tutaj zostały wprowadzone nie zrobiłam ja, jeżeli chodzi o wszelkie informatyczne sprawy, to jestem strasznym ignorantem, zleciłam to komuś i jestem bardzo zadowolona, sama na pewno bym tak ładnie nie zrobiła:) Mam nadzieję, że ogarnę się już po tych wszystkich zmianach i odważę się pisać o tym wszystkim co mnie interesuje:))) Pozdrawiam serdecznie:) P.S. Ja Ciebie też lubię odwiedzać:)))

      Usuń
  8. Fiu, fiu, ale zmiany...super, bardzo mi się podoba. Lubię takie przejrzyste, jaśniutkie, "czyściutkie" blogi. I te nowe tematy też super. Zaraz sobie poprzeglądam dokładnie. Teraz taka trochę moda na blogi nie koniecznie monotematyczne i bardzo dobrze, bo przecież często mamy różne inne zainteresowania, pasje, nie tylko dzierganie :) No ale najbardziej zaskoczyłaś zmianą nazwy :)
    Super, naprawdę mi się podoba :) Pozdrawiam serdecznie i idę pozaglądać w zakładki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:))) Sama wiesz ile zajmuje wydzierganie swetra, mi czasami miesiąc i przez miesiąc nie ma o czym pisać, a się chce:)))) Dlatego postanowiłam rozszerzyć tematykę bloga, a i tak powstrzymywałam się , żeby nie wcisnąć jeszcze tutaj roweru:) Nazwa jest dwuznaczna i daje szerokie pole do popisu i przede wszystkim łatwo ją zapamiętać:))) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Rower(?)jak najbardziej mile widziany.
      *Rowerem możesz promować ciekawe miejsca.
      Przestałam jeździć na rowerze (wiem, duży błąd) ale mamy wymagającego psa z którym często wyjeżdżamy na wyprawy plenerowe i często brakuje nam pomysłów:gdzie, więc może zainspiruję się Twoimi wypadami.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ja też głosuję za poszerzeniem tematyki o rower. Będę miała o jedną rzecz więcej do pozazdroszczenia :)

      Usuń
    5. Od dawna już o tym myślę, najgorzej z czasem, ale obiecuję, że coś na pewno wymyślę, bo rower to jest moja pierwsza miłość:))

      Usuń
  9. Bardzo fajne zmiany, podoba mi się optyczna strona i pomysł na rozszerzenie repertuaru. Sama tez od kilku lat nieregularnie piekę chleb i na pewno skorzystam tez z Twojego przepisu i doświadczenia - powiedz, proszę, ile tego zakwasu potrzeba w tym konkretnym przepisie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za budujące słowa:) Zakwasu jak zwykle na oko, ale myślę, że minimalna ilość to ok 100mml, ja zawsze odkładam sobie ponad połowę słoika , dokładnie zmierzyłam i wyszło 220mml. Ale miara na oko jest po prostu najlepsza:)

      Usuń
  10. Powiem tak blog fajnie się prezentuje i jest miło.Chlebuś wygląda smakowicie.Mnie czeka pieczenie chlebka dla siebie-dieta.
    fajnie,że będziesz pisac recenzje włóczek.Mam kilka uwag co do grubosci włóczek ale to innym razem.
    Blog świetny i tak trzymaj.pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, ależ ja też niestety jestem na diecie, wiecznej i walczę ze sobą, z różnym skutkiem:) Ćwiczenia z siły woli też są potrzebne, ale nie ukrywam, co z resztą po mnie widać, żem łasuch:)) Zaintrygowałaś mnie tymi uwagami co do grubości włóczek, nie wiem czy wytrzymam do następnego razu? Może rozwiń temat:)) Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  11. Zmiana nazwy, odświeżenie bloga, wszystko wyszło wspaniale! Nie masz najmniejszych powodów do jakichkolwiek obaw :). Bardzo lubię do Ciebie zaglądać, bo piszesz ciekawie, a zdjęcia niezmiennie mnie zachwycają. Czasami wracam do tego w bramie, gdy fruniesz z chustą Eden i nie zapomnę ogromnego wrażenia, jakie na mnie wywarło. Wprost magiczne! Tematy kulinarne też mnie interesują, ale gdy wspomniałaś przy którymś komentarzu o rowerze, to...no nie ukrywam, że również byłoby fajnie... :)))
    W ogóle nie znam tych terenów, gdzie mieszkasz, a lubię oglądać czyjeś ścieżki rowerowe, gdyż sama trochę jeżdżę. Mieszkam w Jeleniej Górze, więc różnica na trasie ogromna :) Twoje zmiany pobudziły mnie do działania i może wreszcie wezmę się za mojego bloga. Pozdrawiam Cię i życzę pięknej wiosny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, dziękuję:) To w bramie jest również moim ulubionym:) Co do roweru, nie wiem, czy już nie będzie, za dużo jak na jeden blog, ale poważnie się nad tym zastanawiam, może założę drugi:)) rower towarzyszy mi od kilkudziesięciu lat, jesteśmy ze sobą mocno związani, jest to jedna z niewielu czynności, która sprawia mi autentyczną przyjemność, namiastkę wolności i dostępna jet praktycznie przez cały rok, rezygnuję tylko gdy jest śnieg na ścieżkach, można po prostu sobie w głupi sposób złamać rękę lub nogę, ale deszcz absolutnie mi nie przeszkadza, 4 stopnie za oknem również, po prostu kocham to, a jeżeli dodać do tego ciekawe trasy, no to już pełnia szczęścia:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  12. No i mamy wiosnę:-) Na razie u Ciebie na blogu, ale każdy powiew świeżości daje mnóstwo energii. Jest super Wiolu. Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo mi się podoba Twoja nowa strona;)bogactwo treści już dawno mnie urzekło:)a teraz jeszcze ten chleb;)choć po raz pierwszy wyznam publicznie - tez od kilku lat piekę chleb - choć korzystam z innego źródła: http://przepisnachleb.pl/ (polecam - pewnie znajdziesz coś tam dla siebie:)
    żałuję tylko, że brakuje mi czasu na regularne wypieki, bo prawdą jest to, że jak się raz zasmakuje to potem każdy sklepowy chleb jest do niczego....no i chyba nie bez znaczenia są tu maki ekologiczne - nie tylko te, o których piszesz ale w zasadzie wszystkie...swoją droga muszę wypróbować Twój przepis. Napisz mi tylko jak możesz jaki masz zakwas: żytni czy pszenny czy mieszany?

    Pozdrawiam i do następnego:) wpisu ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Aniu użyłam zakwasu żytniego,w mojej rodzinie zawsze takiego używamy w kuchni chyba od pokoleń, próbowałyśmy kiedyś z mamą różnych zakwasów, nawet bezglutenowych, ale ten jest niezawodny i najsmaczniejsze chlebki z niego wychodzą, na chleb codzienny i powszedni używamy zazwyczaj mąki żytniej 720, jak próbujemy szaleć z ciężkimi mąkami, to rodzina nam się buntuje , więc pieczemy taki chleb jaki smakuje wszystkim. Dziękuję za podanie strony, na pewno zajrzę, ja piekę chleb "tradycyjny", w formie przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie, mnie nauczyła mama i ciocia, oczywiście wszystko na oko, nie korzystam z gotowych receptur, w zależności od upodobań i kaprysu dodaję różne dodatki, zioła, orzechy, zmieniam mąki, ale baza zawsze jest ta sama, czyli woda i zakwas z poprzedniego chleba , zawsze żytni. I przeważnie wychodzi:)) Na chleb taki codzienny kupuję mąkę z młynu w Augustowie, dostępnych w naszych sklepach, jak chcę bardziej wykwintnych, jak te z płaskurki , to oczywiście kupuję przez internet, tą kupiłam w firmie Bio Babalscy. Dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam:)))

      Usuń
  14. Przyznam, że w pierwszej chwili nie poznałam Twojego bloga :)
    Zaskoczyłaś mnie tymi zmianami ale myślę, że są to zmiany na korzyść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Wiolu - śliczny blog! No po prostu! Śliczny, uporządkowany, zdjęcia jak zwykle cudne. Bardzo podoba mi się pomysł z polecaniem filmów oraz z recenzją włóczek - z zainteresowaniem przeczytam!
    Ja należę do tych osób, które się przyzwyczajają do czegoś i chwilę im zajmuje przestawienie się na "inne" - tak też mam z Twoim blogiem. Nowy podoba mi się, bardzo, ale muszę pomalutku przyzwyczaić się. Czyli - będę tu zaglądać codziennie, żeby zapoznawać się z nowymi zakładkami itd.
    Gratuluję pomysłu!!!!
    Ojej, nic nie napisałam o chlebie, a przecież wart jest pochwalenia :) Ja uwielbiam domowy chleb, również piekłam często (czas przeszły - piekłam: pochłanialiśmy go z mężem w ogromnych ilościach, a dzieci z kolei nie chciały takiego... Więc nie piekę, tylko na wyjątkowe okazje. Szkoda, bo uwielbiam piec!). Twój chlebek wygląda bardzo smakowicie! Aż zatęskniłam za takim...
    Pozdrawiam serdecznie,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, dziękuję bardzo:) Po kilku różnych eksperymentach z różnymi chlebami, mamy swoją ulubioną wersję, ja jeszcze do drugiego chleba dodaję pestek różnych, bo lubię ale Młodsza nie, więc zawsze robię dwa:) Pokombinuj z przepisami i proporcjami, może trafisz na taki, który pokochają wszyscy:) Co do wyglądu bloga, to zależało mi na minimalizmie, miało być jasno, przejrzyście i bez zbędnych ozdobników i jest dokładnie tak jak chciałam, pozdrawiam:)))

      Usuń
  16. Moją opinię już znasz :) i na jej potwierdzenie dodam, że mimo znikomego zasięgu i do zera wyczerpanego limitu, wchodzę tu już któryś raz i się obśliniam do pasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, dziękuję:) Mam nadzieję, że przemyślisz możliwość osobistego spróbowania i w ogóle zawitania w me skromne progi:))) Pozdrawiam:)))

      Usuń
    2. Na pewno pomyślę, ale ptaszki mi ćwierkały, że ty pierwsza zaznajomisz się z moimi komarami :) . Zdaje się, że wspominałaś coś o czerwcu? :)

      Usuń
    3. Wszystko zależy od pogody i pomyślnych wiatrów:))

      Usuń
  17. sama chciałam swojego czasu zrobić taką zmianę, żeby właśnie mieć u góry kilka opcji osobno dzierganie, osobno czytanie i takie inne, ale jak to zrobić? nie wiem do dziś, wiec zostało tak jak jest :)
    U Ciebie jest teraz bardzo przejrzyście - super słowem mówiąc

    Chleb piekę od dwóch miesięcy - dwa - trzy razy w tygodniu - zależy od apetytu domowników, Twój przepis jest dla mnie nowy - nie widziałam nawet u nas w sklepie takiej mąki - mąka z płaskurki? a co to takiego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję serdecznie:) Sama w życiu bym sobie nie poradziła z tymi zmianami, więc zleciłam całą brudną robotę, komuś kto się tym zajmuje zawodowo i nie żałuję:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Jeszcze o mąkach, te dwie mąki to są stare odmiany pszenicy, z nich po wielu modyfikacjach genetycznych powstała dzisiejsza , nowoczesna pszenica, ze zmienionym kodem genetycznym , ciekawił mnie smak , więc na próbę zamówiłam, mi osobiście smakuje i na pewno będę wracać do tego chleba, jest po prostu pyszny i na pewno troszkę zdrowszy :)

      Usuń
  18. Wiolu, strona ładna, sterylna, czysta ;) znaczy się czytelna i czytalna ;) Jak zwykle ciekawie przedstawiasz swoje prace :)
    Bardzo mi się podoba :)
    O chlebie nie napiszę, bo się zapluję ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, dziękuję serdecznie:) Chleb to jest najłatwiejsze ciasto na świecie, na początku zalicza się ze dwie wpadki, a potem już leci:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Pięknie :-) Podziwiam Cię z całego serca :-) Twój blog wygląda teraz cudownie !
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dziękuję i buziaki ślę!

      Usuń
  20. Wiola piękna zmiana bloga, wygląda bardzo... ładnie i świeżo :)
    Co do chlebów i wypieków, mnie zainteresujesz również tym bo po prostu lubię piec. Wszelkie ciasta, torty, bułeczki i z chlebem nawet miałam epizod :)
    Próbowałam piec, parę upiekłam ale na drożdżach, niestety bo zakwas mi nie wyszedł. Dzisiaj mnie zainspirowałaś i właśnie nastawiłam ponownie, mam nadzieję, że tym razem się uda i własne chleby zagoszczą na dobre w naszym domu :) Cieszę się bo od dłuższego czasu nie jemy pszennego pieczywa, szukamy wciąż tego DOBREGO żytniego, "nie pompowanego". Moja babcia piekła chleby i ciasta w prawdziwym chlebowym piecu... to były wspaniałe czasy :)
    Pozdrawiam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, chętnie powymieniam się z Tobą przepisami, bo ja też uwielbiam piec, co niestety widać, ale potem wsiadam na rower i się zbytnio nie przejmuję, korzystając z obu tych przyjemnych czynności:)) Moje obie babcie, prababcia też, piekły, ale takie były czasy, każda gospodyni miała kaflową kuchnię, piec chlebowy, swoją wędzarnię, moi rodzice do dziś kultywują te zwyczaje, przekazując wiedzę mi:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  21. Bardzo dobre zmiany - jestem zwolenniczką jasnych, przejrzystych i łatwych w nawigacji stron, więc Twój nowy szablon podoba mi się :)Chlebek wygląda apetycznie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiolu! Świetna zmiana!
    Swietnie, ze chcesz sie dzielić Twoimi zdolnościami kulinarnymi:) ze tak powiem szczęka mi opadła jak przeczytałam rodzaje mąk, których używasz, bo moja wiedza, mimo, ze tez piekę chleb i w ostatnim czasie sporo sie rozwinelam, kończy sie na mąkach podstawowych plus kilka innych dobrze znanych:).
    Super tez, że będziesz opisywała rodzaje włóczek, takich opinii nigdy za mało :)
    Pozdrawiam i trZymam kciuki za rozwój bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilona, dziękuję:) Ja też po raz pierwszy użyłam tych mąk, także się nie przejmuj:) Dowiedziałam się o nich od moich rodziców, którzy ze względu na różne choroby i dolegliwości, nie powinni spożywać pszenicy i nabiału, a że lubią smacznie zjeść i różnorodnie to szukają różnych alternatyw:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  23. Wow! Kromka świeżego chleba z masłem i plasterkami ogórka, wiosenna kanapka idealna!... *^0^*
    Nie używałam jeszcze takich mąk, muszę poszukać i poeksperymentować. Dawni nie piekła chleba, bo jadamy go teraz minimalne ilości, więc raczej kupuję na bieżąco po dwie, trzy bułki, razowe, żytnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. chleb wygląda przepysznie. wiem, że na pewno jest super, bo też od jakiegoś czasu robię domowy na zakwasie. uwielbiam tę jego wilgoć i smak. Takiej mąki, jak wymieniłaś nie kupię na wyspie - tak mi się wydaje - ale z żytniej też jest dobry.

    super, że rozszerzyłaś stronę! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń