Światło, którego nie widać.

czwartek, 11 lutego 2016
data:post.title
Nie wiem jak u Was , ale  u mnie za oknem pada śnieg:) W zasadzie nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak mamy zimę, jednak nie potrafię ukryć rozczarowania, bo rozpoczęty przez mnie nowy sezon rowerowy od kilku dni tkwi w zawieszeniu. Nie odbiegając od tematu, w ramach wspólnego czytania i dziergania (klik) postanowiłam jednak napisać króciutki post na temat książki, którą dzielnie czytałam przez ostatni tydzień.


Nie będę ukrywać, że ta książka ( Światło którego nie widać - A. Doerr.) zaciekawiła mnie od pierwszego spojrzenia. Piękna okładka, intrygujący tytuł, nagroda Pulitzera za 2015 rok, w końcu ramy czasowe oraz sam temat , sprawiły że kwestią czasu będzie przeczytanie jej. Wczoraj w nocy przeczytałam ostatni rozdział i... niestety będę w tej mniejszej części odszczepieńców, której lektura nie porwała, nie sprawiła , że zarywałam noce, nie zaniedbywałam posiłków ani drutów, żeby móc tylko wrócić z powrotem na łamy historii. Książka sama w sobie nie jest zła w skali do dziesięciu dałabym jej silne 6.5 , jednak po TAKIEJ otoczce, która była wokół tej książki, spodziewałam się naprawdę więcej. Akcja dzieje się na przestrzeni 90 lat od 1934 roku do 2014, chociaż głównie przypadnie na czas II Wojny Światowej. Główni bohaterowie to Marie-Laurie , urodzona w Paryżu i Werner który żyje w Niemczech. Nasza uwaga musiała więc zostać podzielona między te dwie osoby, które żyły w dwóch innych światach. Autor postanowił więc przedstawić to za pomocą bardzo krótkich rozdziałów , dwu, trzy stronicowych, więc na dwóch kartkach czytamy co słychać u Marie-Laurie, a na następnych dwóch czytamy o Wernerze. Nie byłoby to może tak irytujące, gdyby nie to , że skakaliśmy jeszcze co te dwie, trzy kartki w różne lata, a więc raz to był rok 1944, raz 1941, potem 1945 i znowu za dwie kartki 1943 (?). Może autor chciał w ten sposób sprawdzić czy uważnie czytamy książkę, by za chwilę wywołać nas do odpowiedzi z treści i faktów? Kto wie? Może za to ten Pulitzer? A może ja nie dorosłam do wyższej kultury? Historia sama w sobie jest bardzo ciekawa i uważam , że bardzo wiele straciła poprzez to skakanie, to tak jakbym w pośpiechu jadła smaczne ciasto, niby pyszne, ale nie było jak w niego się wgryźć i zatopić w smaku. Szkoda:( Nie wiem, czy ktoś z Was czytał tę książkę, ale bardzo ciekawi mnie Wasza opinia, może była zupełnie inna?

Na zdjęciu powyżej widać moją nową robótkę. Książka mnie nie porwała, ale druty tak. Powstaje zamówiony przez moją starszą córkę "sweterek, elegancki, rozpinany, do sukienki", takie miała życzenie. Mama robi. Wzór bardzo znany, ale pochwalę się nim jak już zrobię, bo przecież nie będzie zaskoczenia:) Zaczęłam w niedzielę, skończyłam właśnie listwę na dziurki od guzików, może już jutro zacznę rękawy?



Poza tym od jakiegoś czasu mam uczennicę:) Uczennica jest bardzo zdolna, przejawia wszelkie możliwe objawy zacięcia dziewiarskiego, co bardzo dobrze rokuje na przyszłość, a nam zasili szeregi dziergających maniaczek:)  Za zgodą adeptki prezentuję pierwszy udzierg. 




Tak, to pierwsze co Ania udziergała:) Aż strach się bać co będzie za rok:) W tajemnicy powiem jeszcze, że dziś ćwiczyłyśmy ażury, przy niewielkim moim udziale, idzie dziewczyna jak burza. Mam nadzieję, że uczeń szybko przerośnie mistrza:)

Co robicie w najbliższą sobotę? Jeżeli macie czas i przypadkiem jesteście w Suwałkach to w imieniu Magdy zapraszam na Relaks przy drutach i kawie, które odbędzie się w kawiarni CUPCAKE 13 lutego o godz. 16:00, wszelkie szczegóły tutaj (klik).  Jest to już drugie spotkanie, które organizuje Magda, na którym wspólnie dziergamy, uczymy się i pijemy smaczną kawę:) Zapraszam!  Do zobaczenia:)


Wiola.




37 komentarzy

  1. Czasem taki przerost formy nad treścią i silenie się na oryginalność potrafi zepsuć całą przyjemność lektury. Książka jak widać napisana dla krytyków,a nie dla zwykłych zjadaczy chleba.
    Sweterka jestem bardzo ciekawa.
    Twoja uczennica ma niesamowite szczęście uczyć się od mistrzyni. Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję:) Sweterek cały czas się dzieje, a uczennica pilnie ćwiczy oczka:) Książka, jak wspomniałam o tym w poście nie jest zła, przeciwnie jest dobra, ale nie spełniła moich bardzo wygórowanych oczekiwań:( Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. I tak jesteś dzielna bo ja tą książkę rzuciłam po kilku stronach:) Dobrze że będzie nas więcej i pewnie niedługo koleżanka też założy bloga:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie za bardzo ciekawiło co dalej i nie potrafiłam jej zostawić nie przeczytanej, jednak te "wahania nastrojów" bardzo utrudniły mi czerpanie radości z czytania, bądź co bądź, literackiego dzieła, pozdrawiam:))

      Usuń
  3. Często z książkami tak jest. Pozytywne opinie, super nagrody a tymczasem "taka sobie".
    A czapunia łądna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, większości ta książka podobała się i to nawet bardzo, może niepotrzebnie skupiłam się na wadach, bo warta jest przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii, pozdrawiam:))

      Usuń
  4. To jest fajne w ludziach, że każdemu podoba się co innego. Ja akurat należę do fanek tej książki. Może nie na 10, ale na mocne 8. I te krótkie rozdziały bardzo przypadły mi do gustu. Ale wiadomo, że wszystko jest kwestią upodobań i każdy ma prawo do obrony swoich. I dobrze.
    A uczennicę masz baaardzo zdolną. Co tu dużo mówić, jaki nauczyciel, taki uczeń. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się na każdą wymianę zdań i rzadko zdarza mi się mieć odmienne zdanie niż większość, jednak chyba za dużo sobie obiecywałam po tej książce, czasami nie warto się tak napalać, bo rozczarowanie jest wtedy stokroć mocniejsze, i nie dotyczy to tylko książek:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Tak, to ja jestem tym 'namolnym' uczniem. Jestem zaszczycona, że mogę uczyć się od Ciebie Wiolu. Żeby kiedyś umieć chociaż promil tego co Ty... :) I powiem szczerze, że sama sobie zazdroszczę, że mam takiego Mistrza, który cierpliwie tłumaczy, pokazuje, czeka, tłumaczy i pokazuje po raz kolejny, kiedy to zajdę do domu i nic nie pamiętam już :) Bardzo bardzo dziękuję, nie odpłacę się za to chyba w żaden sposób.. Kochana jesteś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam:) Ja dziękuję za miłe towarzystwo:))

      Usuń
  6. Nic nie powiem na temat tej książki bo zwyczajnie nie czytałam ale jeśli miałabym porównywać to miałam takie samo odczucie podczas czytania "50 twarzy Greya". Treść ... dość ciekawa, intrygująca nawet, natomiast sposób w jaki została napisana porównałabym do instrukcji kosiarki do trawy. Nie dotrwałam do końca pierwszego tomu, drugiej nie myślę czytać, na filmie nie byłam :)
    A kogóż Ty tam tak uczysz ? Czapka pięknie Jej wyszła a to świadczy o ogromnym przyszły talencie dziewiarskim i o tym, że jesteś dobrą nauczycielką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Greya nie czytałam, widziałam film i mi wystarczy:) Uczę świeżą krew:)) Teraz w planach mamy chustę i czapkę:) Ach, lubię takie zdecydowane osóbki:))

      Usuń
  7. Często tak jest, że w okół nowości książkowych jest wiele szumu i nie potrzebnej reklamy. W efekcie nie spełniają naszych oczekiwań. Dobra książka broni się sama.
    Nie martw się, ja nie raz już dałam się złapać na nowości czytelnicze z miernym skutkiem.
    Fajnie, że masz uczennice. Też bym komuś przekazała tą pałeczkę. Niestety nawet moja rodzona córka nie chce przejąć ani szydełka, ani drutów:(
    pozdrawiam:)...a u mnie pada deszcz ble...:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Młodsza cały czas prosi mnie abym nauczyła ją kilku sztuczek, myślę, że już niedługo będzie mogła spróbować posługiwać się tymi niebezpiecznymi narzędziami, zapał ma, a jak będzie dalej zobaczymy:) Pozdrowienia:)

      Usuń
  8. Książki nie znam, ale Twoja opinia zaintrygowała mnie. Uczennicę masz zdolną - bardzo fajną czapkę wydziergała. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) zachęcam do przeczytania, aby zobaczyć czy miałam rację:))

      Usuń
  9. To po książkę nie sięgnę - oj jak dawno nie byłam w Suwałkach a takie cudne spokojne tereny - Hm może latem ? Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie! U nas jest spokojnie i cudnie o każdej porze roku:) A książka,cóż, to tylko moje zdanie, większości się podobała, musiałabyś sama przeczytać i się przekonać:))

      Usuń
  10. Zaintrygowana tytułem i opisem... Ciekawa jestem tego sweterka,bo pojawił się podobny pomysł/życzenie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie korci by uchylić rąbka tajemnicy:) Ale cierpliwości:))

      Usuń
  11. Tak po prostu bywa z książkami... Jednemu się podoba córka, drugiemu matka ;-) Czytam teraz kryminał, którym zachwycił się mój syn, a ja od ponad miesiąca nie dotarłam nawet do połowy. Ale dzielnie czytam :-)
    Bardzo zdolną masz uczennicę :-) Czapka śliczna.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dziękuję:) Mam nadzieję, że nikogo nie zniechęciłam tą swoją "recenzją", bardziej zależało mi na polemice, wszak ile głów tyle opinii:)

      Usuń
  12. Fantastycznie Wiolu,że szkolisz nową pasjonatkę. Ktoś przecież musi po nas pozostać. Ktoś kto wyrobi włoczki i odkurzy kolekcję wzorów. Och, ale póki co dziergamy dalej. Ciekawe co wymyśliła Twoja córcia. Sweterek fajnie się zapowiada. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, zawsze to dodatkowa para drutów i w tym naszym wąskim gronie:) Sweterek bardzo pięknie się zapowiada, chociaż szkoda, że robię go z bawełny, aż żal, ale wersja dla mnie na pewno też powstanie, do tych sukienek , które zamierzam nosić latem;)Pozdrowienia!

      Usuń
  13. strasznie daleko ode mnie :) a szkoda ;)
    a czapeczka fiu fiu to znak ze jesteś dobrą nauczycielką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mi na to poradzić:( Może spotkamy się gdzieś w innym miejscu:))

      Usuń
  14. Szkoda, że Suwałki tak daleko, bo chętnie bym się z Wami spotkała i popatrzyła, jak dziergacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze tak myślę, jak chcę gdziekolwiek się ruszyć, nie do Wilna mam bliżej niż wszyscy:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Ciekawa jestem sweterka dla córci. Czekam, więc cierpliwie. Uczennicę masz zdolną. Gratuluję!
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweterek dzierga się aż miło:) Mam nadzieję, że niedługo już skończę:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. No neistety książki tak często mają i właśnie moją ostatią powieść takie doświadczenie miałam :( Super czapusia :) Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję zdolnej uczennicy:)Super. Książki nie znam.Na szczęście może mi się podobać coś, albo nie - i to jest ok.:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zdolna nauczycielka to i uczennica szybko łapie;)

    OdpowiedzUsuń
  19. A to projekt własny? Uczennica wspaniale rokuje na przyszłość! *^O^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani czapka, ani kardigan nie są mojego autorstwa, czapkę trochę zmodyfikowałyśmy z gotowego wzoru od PurlBee, natomiast sweterek jest cały doskonały, nic w nim nie zmieniłabym:)Za leniwa jestem, aby dziergać i wymyślać coś co i tak już gdzieś istnieje, myślę, że w świecie dziewiarstwa już prawie wszystko zostało odkryte, a mi jest najzwyczajniej szkoda czasu na dopracowywanie swoich wzorów, jak mam dostępne tysiące gotowych, już poprzeliczanych i z wiadomym zakończeniem , uwielbiam dziergać z gotowców:)) Uczennica jest doskonała pod każdym względem, i Twoje stwierdzenie jest jak najbardziej adekwatne do rzeczywistości:) Pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
  20. Brawa dla Was obu, widać jesteś cierpliwą nauczycielka skoro uczennica tak szybko łapie. Czapeczkę podziwiałam w sobotę, tak samo jak elegancki sweterek.
    Książki nie czytałam, więc trudno się wypowiadać, ale skoro wytrwałaś do końca, to znaczy że najgorsza nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  21. Musisz być wspaniałym nauczycielem! Więcej uczennic Ci życzę, a pierwsza praca śliczna! Serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń