Mamy lato. Wspólne czytanie i dzierganie.

czwartek, 10 lipca 2014
data:post.title


 Ostanie tygodnie spędziłam nad produkcją Nelumbo, które tak mile zostało przyjęte i za które bardzo serdecznie dziękuję:)))  Czytałam również  dwutomową powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk pt."Podróż do miasta świateł".  Jest to historia życia Róży z Wolskich, późniejszej księżnej de Vallenord, malarki polskiego pochodzenia. Bieg wydarzeń osadzony jest w XIX wiecznym Paryżu i mimo tego iż jest to fikcja literacka , to pięknie wkomponowała się w realia tamtejszej epoki. Jednocześnie obserwujemy zmagania współcześnie żyjącej bohaterki , Niny , historyka sztuki, odgadującą zagadkę ginięcia płócien wcześnie wspomnianej malarki. W tym celu udaje się do Paryża, podążając śladem za piękną i tajemniczą Różą, która żyła w tym magicznym mieście przeszło sto lat wcześniej.  Osobiście podobały mi się obie części, chociaż wątek historyczny bardziej, niż współczesny,  i mimo tego , iż autorka zagalopowała się co nieco w zakończeniu i był on co najmniej nieprzewidywalny. Jeżeli podobała Wam się wcześniejsza seria tej autorki "Cukiernia pod Amorem" , to spodoba Wam się i ta. Chociaż moje zdanie jest może troszkę na wyrost, ponieważ przeczytałam na razie tylko pierwszy tom serii i to kilka lat temu, ale pamiętam , że mi się podobało, na tyle, że zakupiłam pozostałe obie części, które czekają na lepszy czas:)
 Na drutach obecnie bawełna i obiecana bluzeczka dla najmłodszej. Idzie mi trochę wolniej niż bym chciała, bo sporo czasu pochłania mi tłumaczenie z angielskiego na polski , a może bardziej zrozumienie tego co już przetłumaczę:)))

A poza tym przerabiałam ostatnio to:


 Jilly zakupioną u Chmurki. W zasadzie to już zdążyłam ją przerobić, wyprać i upiąć.


 Pozostało tylko ją godnie zaprezentować:)))

A poza tym mamy w końcu lato, takie prawdziwe, duszne , upalne. Jak jest ładna pogoda, najlepiej spędzać czas nad wodą. I my teraz głównie to robimy:))

 


Nie ma  to jak książka nad jeziorem:))
A gdy nie ma w pobliżu jeziora warto wysłać dzieci w deszcz, radochy przy tym co nie miara:)) Już dawno nie widziałam tak szczęśliwych swoich pociech ,    jak w tą krótką chwilę podczas ulewnego , ciepłego , lipcowego deszczu:))








 Powiem szczerze, że brakuje mi (czasami) zawodowej pracy i ta dziesięcioletnia przerwa w "karierze" to najszczęśliwszy czas w moim życiu, bo mam to szczęście być stale obecną w życiu moich dzieci i nie przegapiam tych tak ulotnych i tak krótkich lat ich dzieciństwa. Ale , ale, mała od września idzie do przedszkola, więc mama wraca do pracy. (Mam nadzieję:))))

I na koniec pierwsze plony z mego "ogrodu"




Pozdrawiam ciepło:))))
Wiola.

39 komentarzy

  1. Jaki ladny ten zgaszony roz- czekam na prezentacje :) Dzieciaki takie pelne radosci :) no tak, w koncu jest lato :) Nawet deszcz wtedy nie straszny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deszcz jak ciepły daje więcej frajdy niż kąpiel w jeziorze:))

      Usuń
  2. Ja jeszcze teraz lubię moknąć, zwłaszcza gdy wracam do domu.
    Robótka bardzo mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię zmoknąć pod warunkiem , że jest to ciepły deszcz:))))

      Usuń
  3. Piękne plony z ogródka. Uwielbiam lawendę.Dziekuję za odwiedziny i pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne radosne zdjęcia ślicznych dzieci. Bardzo ciekawa jestem tego udziergu z różowej Jilly.Piękny ten róż-nie słodki,nie cukierkowy,niezbyt dziecinny. A i wzorek dostrzegam ciekawy. Czekam na zdjęcia całości.Na jakich drutach robiłaś? Ja mam ochotę na Jilly Poppy (czerwoną),tylko czekam na dostawę. Pozdrawiam:)Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia penie w niedalekiej przyszłości, Jilly przerabiałam na czwórkach, bo robiłam chustę, ale zastanawiałam się czy nie lepsze byłyby 4.5 szczególnie do części ażurowej, więcej powiem o samej włóczce przy prezentacji chusty, pozdrawiam:))

      Usuń
  5. Lato to najpiękniejsza pora dla dzieci mają dużo czasu i energii☺
    Cudowne zdjęcia .
    Pozdrawiam również słonecznie☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciakom rzeczywiście w lecie najlepiej, od rana do nocy na podwórku, pozdrawiam:))

      Usuń
  6. Jakże ja bym chciała wrócić do Tobołowa, nad jezioro... Tylko ta odległość... W cudownym miejscu mieszkasz i super, że z tego korzystasz.
    Ja czytałam/słuchałam Cukiernię pod Amorem, ale nie dobrnęłam do końca, co mi się rzadko zdarza. Jakoś mnie wkurzył wątek współczesny, jakiś taki sztywny i znudził wątek historyczny, bo ckliwy był. Więc chyba już po Gutowską nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo myślę , gdy marzy mi się wyjazd w góry , które uwielbiam, a do których muszę jechać kilkanaście godzin, nie ważne , czy to Tatry , Bieszczady, cz Sudety, do morza też daleko:( A Tobołowo jak najbardziej znam i często tam bywam:)))

      Usuń
    2. Spędzałam tam kilkanaście razy wakacje. Pewnie się pozmieniało, ale wspomnienia mam fantastyczne.

      Usuń
  7. Cudowne dzieciaczki :) fajne zdjęcia i moje, następne do przeczytania książki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiolu koniecznie pochwal się tym czymś niebieskim i drugim udziergiem również poproszę. Twoje bawiące się w deszczu dzieci przypomniały mi moje dzieciństwo. Też tak szalałam z moimi koleżankami. Już w poniedziałek moje dziecię będzie w Twoich stronach. Piąty rok z rzędu jedzie na dwutygodniowy spływ kajakowy Czarną Hańczą. Tak się zakochał w Waszej ziemi, że nigdzie indziej nie chce jechać.
    Ciepło pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam takiej możliwości, żebym się bezczelnie tutaj nie wychwaliła udziergami, właśnie znowu zepsuła się pogoda i tyle nacieszyłam się latem, chciałabym , żeby chociaż niebo było bez szarych chmur, bo co to za zdjęcia wyjdą, więc różowe będzie obfotografowane za kilka dni:( A synowi szczerze zazdroszczę spływu, obiecałam sobie, że w tym roku popłynę kajakiem po Czarnej Hańczy , choćby kilkukilometrowy kawałek, żeby na własne oczy przekonać się o co tyle szumu, a na pewno jest co oglądać, pozdrawiam:))

      Usuń
    2. Spływ szczerze polecam, ja mam za sobą odcinek Wigry-Wysoki Most!

      Usuń
  9. Ale dziewczyny zadowolone :) super zabawę miały.
    Ten udzierg z Jilly wygląda bardzo interesująco. Bardzo mi się podoba kolor. Nie mogę się doczekać kiedy go pokażesz w całości.
    Róże z Wolskich czytałam (pierwszy tom) i bardzo mi się podobała. Dzięki Tobie przypomniało mi się, że mam drugi tom i czas go w końcu przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudne zdjęcia :-) Uwielbiam moknąć w deszczu :-) dlatego ta zabawa podoba mnie się najbardziej ;-)
    Wspaniałe zdjęcia z lawendą.
    Bardzo jestem ciekawa tego cudnego różowego upiętego... już mi się podoba i chcę takie samo... ;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczne włóczki, wysmakowane kolory. Pięknie. fajnie Wam z tymi jeziorkami. My tu zdychamy z jęzorami do ziemi. Czekam na wrzesień. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziekuję za odwiedziny na moiom blogu "Świat z nitek". twój dopisuje sobie do listy do zagladania. O książce nie słyszałam , dopisuję ją do mojej listy. Chusta cudna, ciekawa jestem zdjęć na "ludziu". Córcie masz super. ciesz się ich wiekeim, moja gimnazjalistaka jest "dorosła" nie ma czasu na czułosci z mamą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi się podoba kolor tej jilly, sama się do niego przymierzałam.
    Zdjęcia super, nie dziwię się, że dxieciaki są szczęsliwe... sama chętnie pobiegałabym w deszczu :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Tytuł brzmi magicznie :) ciekawa jestem tej przerobionej "chmurki" bo na zajawce wygląda conajmniej świetnie.
    chyba wszystkie dzieciaki kochają wodę pod każdą postacią: kałuż, deszczu, jeziora, rzeki czy zwyczajnej kąpieli w wannie. No i błoto.... nieodłączny towarzysz kąpieli wodnych :)

    Anka

    OdpowiedzUsuń
  15. No wlasnie , jaka to cudna zabawa ,gonic po kaluzach .Dzisiejsze mamy sa nadopiekuńcze izabraniaja ,a to taka radosc .

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama chodzę po deszczu jak pada bo to jest po prostu super:) A czemu mamusia z córkami nie ganiała po podwórku??? Piękne włóczki przerabiasz ciekawa jestem udziergów:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamusia cykała zdjątka, coby uwiecznić rzeczone i wzniosłe chwile na zawsze:)))Pozdrawiam:)))))

      Usuń
  17. Jak ja bym chciała takie lato:) U mnie mokro, ale od deszczu i do tego zimno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a i jeszcze nie dopisałam, że lubię sama biegać po ciepłym deszczyku:D

      Usuń
  18. Ciekawy kolor, czekam na zdjęcie gotowego wyrobu na modelce. Świetne fotki córek. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Deszcz letni nawet najbardziej ulewny, ale w gorący dzień to coś wspaniałego. Nierozerwalnie kojarzy mi się z dzieciństwem i zabawami w kałużach... teraz mogę tego doświadczyć z moją Malutką... tak jak kolorowania, budowania zamków z piasku i zabawy klockami...
    Udzierg bardzo mnie zaciekawił i czekam na piękną jak zawsze sesję w plenerze :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama tak latałam z dzieciakami, teraz tez bym polatała ale dzieci mi nie pozwalają ;)))) Natomiast nie mogę się opanować, żeby nie zrobić orła na świeżym śniegu ( moje dzieci uciekają wtedy!) Różowym szczujesz bezczelnie, wiesz? Autorkę znam ale nie przebrnęłam przez cukiernię, zupełnie nie odpowiada mi styl pisania, wolę kryminały :) Też jadę w tym roku nad jeziora, co prawda nie w Twoje rejony ale widoki bliskie memu sercu- kocham las w połączeniu z jeziorem. Nie tak jak góry ale prawie. Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiolu, jakie cudne jeziorko, piękne Dzieciaczki, fajne udziergi się kręcą. Nie wiem tylko, czy Twój powrót do zawodowej kariery nie spowoduje,że Twoje druciki będą nieco wolniej wytwarzać rękodzieła włóczkowe.Ale za to będziesz mogła w nich paradować do pracy. Pozdrawiam drutkowo i wakacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Czuję, że chusta z Jilly to będzie bomba :)) Liczę na recenzję włóczki, mam na oku tą w soczystych zieleniach :) Jeśli chodzi o deszcz, to najbardziej lubię zapach swoich włosów po nim haha :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Piekne zdjęcia! Oj ten ciepły letni deszcz, coś tak świeżego ;-))

    OdpowiedzUsuń
  24. Ach, uwielbiam Różę :D Fajnie przeczytać dwie części po kolei, ja czekałam rok na drugi tom. Kupiłam w dniu premiery :D

    OdpowiedzUsuń